Mikołajkowa Akcja Miłosierdzia w ramach Młodego Skrzydła! | Kuźnia Serca – duszpasterstwo dzieci i młodych w parafii św. Józefa w Pruszkowie

Mikołajkowa Akcja Miłosierdzia w ramach Młodego Skrzydła!

otwieram drzwiMiłosierdzie wymaga od nas działania a nie tylko myślenia. Okazało się, że skoro wspólnota powstała na bazie ŚDM i Roku Miłosierdzia to trzeba coś z tym zrobić. Oto relacja Kasi, z Młodego Skrzydła, która była odpowiedzialna za jedną z Akcji Miłosierdzia:

„Od kilku tygodni, spotykając się w ramach naszej wspólnoty Młode Skrzydło, zastanawialiśmy co można by zrobić, aby Mikołajki były radosnym dniem dla jak największej ilości osób. Padały różne pomysły, a ja zaproponowałam, że moglibyśmy zrobić niespodziankę dzieciom i matkom z Domu Samotnej Matki w Brwinowie. Pomysł natychmiast przypadł wszystkim do gustu.

Pierwszą sprawą jaką musieliśmy rozstrzygnąć było ustalenie, jakie prezenty moglibyśmy im przekazać. Postanowiliśmy, że będą to zabawki i książki, zarówno nowe, jak i używane, a także słodycze i inne produkty spożywcze. Od razu zaczęliśmy przygotowania, wszyscy przynieśli to, czym chcieli się podzielić z potrzebującymi.

Worki Świętego Mikołaja zaczęły się powoli zapełniać i wtedy pojawił się kolejny problem, jak te rzeczy przetransportować do Brwinowa. Wkładu pracy wymagało też posegregowanie przyniesionych podarunków. Jak na złość żaden z potencjalnych środków transportu nie był dostępny w czasie, w którym mogliśmy się wybrać do Brwinowa. Na szczęście okazało się, że możemy liczyć na siebie nawzajem. Naszym dobrym duchem okazał się Marcin, który dysponował zarówno samochodem, jak i czasem.

6 grudnia po południu oboje udaliśmy się do Brwinowa, wioząc w bagażniku przygotowanie prezenty. Na miejscu zostaliśmy przyjęci przez panią kierownik tamtejszej placówki, która przyjęła naszą inicjatywę z wielką radością. Zażartowała sobie wprawdzie, że nie wszystkie dzieci są grzeczne i właśnie przed chwilą musiała rozdzielać dwójkę, kłócącą się o książeczkę. Uspokoiłam ją, że być może takiej sytuacji już nie będzie, bo mamy ze sobą wiele książek dla dzieci. Zeszły do nas wszystkie dzieci wraz z matkami, zaciekawione, cóż to za zamieszanie. Pani kierownik zaproponowała, abym to ja wcieliła się w Świętego Mikołaja, ale pomyślałam sobie, że lepiej będzie jeśli dzieciaki same wybiorą sobie to co im przypadnie do gustu. Po pożegnaniu z mieszkańcami domu ruszyliśmy w drogę powrotną.

Całe to przedsięwzięcie dało nam bardzo dużo, przede wszystkim pokazało jacy jesteśmy zgrani i jak uwielbiamy pomagać. Jestem przekonana, że to nie była tylko taka jednorazowa przygoda, tylko wstęp do kolejnych przedsięwzięć.

Pomaganie jest super!”
Kasia