Letni piknik w Miedniewicach i Kurdwanowie | Kuźnia Serca – duszpasterstwo dzieci i młodych w parafii św. Józefa w Pruszkowie

Letni piknik w Miedniewicach i Kurdwanowie

Wakacje zbliżają się nieubłaganie, jest ciepło, lato już za rogiem – czas na letnie wypady za miasto. Schola dziecięca i młodzieżowa, ministranci i lektorzy, oraz nasi rodzice z księdzem Piotrem na czele ruszyliśmy na łąkę. Zajechaliśmy na Mszę Świętą do Miedniewic przed oblicze Pani Mazowsza (Matki Bożej Świętorodzinnej) a potem na piknik/biwak do pobliskiego Kurdwanowa. Integracja poszła pełną parą!

Fotorelacja z wyjazdu – kliknij tutaj.

Tradycją stały się jednodniowe wyjazdy dla dzieci i młodzieży z naszej parafii. To świetny czas na zabawę, gry, śpiewanie i tańce. Po aktywnym wypoczynku warto coś zjeść – więc jest czas na grillowanie. Tym razem zabraliśmy ze sobą naszych rodziców – od tak, bo nie wstydzimy się naszych rodzin i miło jest wspólnie spędzać czas. Z rodziną nie tylko na zdjęciu dobrze się wychodzi :) Dużo nas było – dlatego raźnie – zapełniliśmy autokar i bus – coś koło 70 osób.

Wspólne „robienie czegoś” to po prostu okazja na poznawanie się, zawieranie relacji, zaprzyjaźnianie – to jest integracja, budowanie wspólnoty. A zajęć było sporo – do wyboru, do koloru, dla każdego coś miłego. Kto chciał odpocząć byczył się na zielonej pachnącej łące. Ministranci, lektorzy i ojcowie pograli w piłkę nożną. Część piknikowej ekipy pograła w siatkówkę, a kto miał ochotę na większe emocje to w zbijaka. Zabraliśmy także liny – o dziwo nie do wiązania niesfornych stworzeń ale do skakania grupowego na gigantycznej skakance. Na trawie widać było planszówki, porozkładane śpiewniki a w powietrzu unosiły się dźwięki gitary.

Wiadomo, że jak Polak głodny to zły – dlatego obowiązkowym punktem jest wspólny posiłek – arcypiknikowy – grill. Nic tak nie łączy jak wspólne gotowanie (w tym przypadku grillowanie) i wspólny stół (w tym przypadku piknikowy koc albo karimata).

A jak się wszyscy najedli to ochoty nabrali na słodycze. Okazja była zacna! Nasz „najbardziej zbudowany” ksiądz opiekun obchodził swoje „dzieste” urodziny. Był tort, były cukierki, były śpiewy i były życzenia i mnóstwo radości!

Poziom cukru podniósł się do tego stopnia, że nogi zaczęły skakać, muzyka zagrała i wszyscy zatańczyliśmy Belgijkę – zrobił się klimat pielgrzymkowy. Na koniec lekko zmoczył nas deszcz i pełni entuzjazmu, wypoczęci i zadowoleni wróciliśmy do Pruszkowa.